Ten, jak to mówią, najważniejszy dzień w życiu ma dla nas bardzo ważne znaczenie, szczególnie właśnie dla kobiet. Faceci nie przejmują się tak bardzo wyglądem, dekoracją, nastrojem. Kobiety przeżywają o wiele bardziej całą ceremonię.

Przy całej podniosłości i powadze chwili należy też pamiętać o kilku podstawowych zasadach, które mają na celu przyniesienie nam szczęścia w przyszłym życiu. Czy przesądy weselne mogą mieć wpływ na nasze późniejsze losy, czy mogą coś zmienić. Różne są opinie. Pewnie większość z tych, którzy już mają za sobą zawarcie związku małżeńskiego stosowali się do wytycznych. I pewnie nawet Ci, którzy nie wierzą w przesądy weselne, na wszelki wypadek spytali znajomych, jak trzeba zachować się w tym dniu i co na siebie włożyć, w jakiej kolejności się poruszać, gdzie posadzić gości, by aby przypadkiem nie naruszyć jakichś weselnych zasad, aby w razie życiowej pomyłki w wyborze partnera nie okazało się później, że to właśnie zaniedbania weselne przyniosły pecha. Jakie zatem są te ślubne przesądy?

Przesądy ślubne dla panny młodej.

Tradycyjnie w kreacji panny młodej nie można zabraknąć czegoś:

a) białego (kolor biały oznacza niewinność, czyste intencje, prawdziwe i szczere uczucie, najczęściej biała jest suknia ślubna, może właśnie dlatego biała… ,

b) niebieskiego (kolor niebieski oznacza wierność przyszłego męża, niebieska jest najczęściej podwiązka,

c) nowego (nowa rzecz oznacza powodzenie finansowe, dostatek, pieniądze),

d) starego (stara rzecz to pamięć bliskich, ich szczerość, wierność i pomoc, w trudnych chwilach, jakie też w życiu mogą się pojawić) i

e) pożyczonego (zapewnia przychylność i sympatię przyszłej rodziny, wkupienie się do niej).

Najciekawszym przesąd ślubny, który niektórych może najbardziej śmieszy, a mianowicie kupno sukni ślubnej i jej ukrycie, czy nie pokazywanie prze uroczystością narzeczonemu. Z jednej strony jest to chyba najstarsza tradycja weselna. Z drugiej strony, jak pan młody może nie widzieć swojej przyszłej żony w weselnej kreacji, przecież to ich ślub, taki ważny dzień, przygotowuje się do niego miesiącami, a tu nawet w ostatniej chwili narzeczony nie widzi swojej damy. Dziwne są te przesądy ślubne. Na uzasadnienie tego zjawiska podnosi się pogląd, że przy zakupie sukni ślubnej młodzi mogą mieć rozbieżne zdanie, inny gust, a to może rodzić niesnaski w późniejszym życiu. Ale rozbieżne zdania bywają i w innych sprawach, więc czemu przy zakupie sukni ślubnej jest takie zamieszanie? Nie wiem.

Suknię ślubną najlepiej kupić w towarzystwie przyjaciółek, mamy, teściowej, koleżanki czy sąsiadki. W obecności męża, bowiem przesąd głosi, że narzeczony nie może widzieć panny młodej w sukni ślubnej przed weselem, może jednak dokonać z nią zakupu czy wskazać suknie, która się mu podoba, która podoba się im wspólnie. I to jest sedno przesądu weselnego o sukni do ślubu.

Nieco starszy przesąd głosi, że panna młoda nie powinna często przymierzać sukni ślubnej, ot tak, by sobie ją jedynie ponosić, może ją ubierać jedynie do przymiarki u krawcowej, bo szycie sukni ślubnych na miarę jest teraz modne. Dopasowana suknia indywidualnie do sylwetki dużo lepiej się prezentuje niż ta nowa po przeróbkach. Zresztą teraz nową suknię można tak przerobić, że nikt się nie zorientuje, jak wyglądała w wersji pierwszej.

Druhny, siostry, kuzynki, znajome panny młodej, które są jeszcze pannami, nie powinny przymierzać sukni, bo to oznacza, że same mogą nigdy nie wyjść za mąż. Co ważne ubierając suknię ślubną trzeba uważać by jej nie rozpruć, a w razie takiego wypadku nie zaszywać, a jedynie delikatnie spiąć materiał, tak by nie było widać uszczerbku. Szycie przedartej sukni ślubnej wróży nieszczęście, życie targane nieprzygodami, pechem.

Przesąd ślubny, którego nie stosuje już żadna panna młoda to zaszycie kryształu cukru i okrucha chleba w bieliznę oraz wrzucenie 1 grosika do bucika. To na szczęście, zresztą, jak i inne weselne przesądy. Przecież zachowanie każdego z nich ma przynieść szczęście. Pytanie tylko, czy każdego z nich czy wszystkich łącznie. A to duża różnica.

Jak przed każdym ważnym egzaminem, ten chyba też takim jest, jak się okaże za kilkadziesiąt lat – małżeństwo jest to dokładnie egzamin z życia, nie należy przed nim wracać się do domu, bo czegoś zapomnieliśmy, tzn. młodzi nie mogą wracać, nie uda się ktoś inny.

Przesądy podczas ceremonii ślubnej.

Panna młoda nie powinna poprawiać welonu, sukni, takie czynności oznaczają jej obawę i niepewność, co to tego czy decyzja o ślubie była właściwa. Skoro już stoi przed ołtarze to żadne ułożenie welonu, sukni nie jest istotne, liczy się tylko powaga chwili i miłość…

O szczerej i pięknej miłości informują nas świece palące się na ołtarzu. Jeśli ich płomień jest równy to związek małżeński będzie udany, zgodny, jeśli świece migają, płoną nierówno lub nie daj Boże któraś z nich zgasła, to małżeństwo może nie potrwać długo, albo może trwać tylko być nieudane, nieszczęśliwe, może dojść do kłótni czy nawet nienawiści.

Czy złote obrączki wróżą szczęście?

Trzeba pilnować obrączek, jeśli upadną niechcący na ziemię, powinien podnieść je ministrant lub ksiądz.

Kolor obrączek nie ma znaczenie, teraz nie tylko złote ale i srebna, czy z białego złota wkładamy sobie na palec. Złote obrączki mają wartość bardziej sentymentalną i pewnie wciąż jakieś 80% młodych par takie zakłada. Niech tak zostanie!

Omyłkowe włożenie obrączek na środkowy palec oznacza zdrady tego partnera, który zakłada pierścionek. Ale to tylko przesąd weselny…

„Rządzić” w małżeństwie będzie ta osoba, która położy dłoń na dłoni partnera pod stułą w czasie przysięgi małżeńskiej. Musi to być odruchowe i spontaniczne a nie zaplanowane. Ważne – małżonkowie nie składają przysięgi przed wiernymi czy księdzem, tylko przed sobą i Bogiem, w obecności zgromadzonych. Dlatego wyznanie ma być szczere.

Podczas ślubu młoda może płakać, nawet bez umiaru, co oznacza, ze jeśli teraz się wypłacze, to nie będzie miała do tego powodów w późniejszym życiu.

Na koniec ceremonii ślubnej mąż musi pocałować żonę, nie odwrotnie, bo to świadczy o późniejszej jego wierności.

Przed kościołem.

Po zakończeniu uroczystości ślubnej para młoda zostaje obrzucona przed kościołem ryżem na szczęście lub, tez oczywiście na szczęście, grosikami, przysłowiowy jeden grosz na szczęście. Trzeba je wyzbierać co do jednego. Kto uzbiera więcej, ten będzie dysponował domowymi finansami.

Przed wejściem do domu weselnego.

Zwyczaj przenoszenia przez próg ma na celu pokazanie troski młodego o swoją żonę, dosłownie „będę nosił Cię na rękach”, „zrobię dla Ciebie wszystko”. Chodzi także o to, by żona nie potknęła się o próg, bo to nie wróży dobrze zawartemu związkowi.

Powitania chlebem i solą dokonują albo rodzice albo kucharka i ekipa weselna. Chlebem i solą oraz kieliszkami z wódką (mineralną), którą trzeba wypić jednym tchem i rzucić kieliszki za siebie tak, by się potukły, to też na szczęście.

Na sali weselnej.

Młodzi jako pierwsi dostają szampana, wznosi się toast za ich zdrowie i pomyślność w życiu.

Para młoda jako pierwsza zaczyna taniec, ważne by nie pomylili kroków, inaczej oznaczałoby to poplątane życie.

Przesądy co do dnia, czasu i miejsca zawarcia małżeństwa.

Najlepiej nie ryzykować i nie brać ślubu dnia 1 kwietnia. Komentować chyba nie trzeba.

Wartościowy i radosny czas to okres świąteczny, czas Bożego Narodzenia, Sylwester, Wielkanocny Poniedziałek, okres karnawału.

Powszechnie panujący zwyczaj i stwierdzenie, że ślub należy brać w miesiącu, który ma w nazwie literkę „r” nie jest do końca prawdziwy. Chodzi bowiem o literkę „r” w nazwie łacińskiej. Sprawdźcie, że nazwy te nie do końca pokrywają się z polskimi.

Maj i listopad to ponoć najgorsze miesiące na ślub. Dziwne, bo znam pary, które wzięły ślub w tych miesiącach i są to naprawdę udane związki. Najlepiej wróżą tym, którzy biorą ślub w czerwcu lub wrześniu.

Jako datę ślubu najlepiej obrać tę na kilka dni po pełni księżyca.

Charakterystyczne tak należy wypowiedzieć najlepiej o pełnej godzinie, choć tego to raczej nie można zaplanować. Można jednak wybrać godzinę ślubu, niech też będzie okrągła.

Co do dnia tygodnia to tradycyjnie ślub zawiera się w sobotę. Ciekawe od czego powstała taka tradycja. Jest to wolny dzień, kolejny to niedziela, czyli drugi dzień imprezy, to pewno powód wyboru soboty. Śluby w dzień tygodnia, w który wypada Sylwester czy ślub w Poniedziałek Wielkanocny także stają się pospolite. Najgorzej jest wybrać poniedziałek, bo od tego dnia nie warto zaczynać i piątek, bo, jak mówią „w piątek zły początek”.

Pozostałe rady.

Pamiętajmy aby zaznaczyć na zaproszeniach, by goście potwierdzili swoje przybycie, bowiem tak unikniemy rozczarowania, jeśli ktoś nie przybędzie.

Świadkiem nie musi być rodzeństwo.

Osobiście należy zaprosić chrzestnych, świadków i najbliższą rodzinę. To oni jako pierwsi składają życzenia młodej parze.

Najczęściej przy młodych siedzą rodzice i chrzestni. Czasami zwyczaj sugeruje, by to świadkowie siedzieli najbliżej. Pozostali goście dowolnie.

Imprezą kieruje wodzirej lub drużba, to on wznosi toast, zaprasza do zabawy.

Koszty wesela dzielimy coraz częściej po połowie. Wesela robi się po prostu pół na pół. Dawniej pan młody opłacał orkiestrę, alkohol, obrączki.

Prezenty rozpakowuje się po zakończonej imprezie, następnego dnia.

Wszystko to są jednak tylko, a dla innych aż, przesądy, czyli pewne akceptowane przekonanie, które przyjmuje się nawet bez jego uzasadnienia, to wzór na sposób bycia, zachowania się, który mimo iż nie posiada silnej argumentacji jest powszechnie wykonywany i przekazywany innym. Stosujemy się do niego i obawiamy reakcji niepożądanych, które nie wykonanie danej czynności może za sobą pociągnąć. Ale czy w późniejszym okresie sprawdzamy, czy to faktycznie przesąd mógł spowodować taką, a nie inną sytuację, przynieść pecha? Raczej nie. To tylko takie nieco irracjonalne wyobrażenie i przekonanie, które mocno zapisuje się w świadomości i psychice człowieka, bez skutków ubocznych. Choć Ci, którzy mocno wierzą w przesąd skutki te widzą.